Zwykłe notatki z codziennych zajęć zajmowały mi kilkanaście stron. Jednoczesne słuchanie, rozumienie i notowanie wykładu, zawsze mnie trochę rozpraszało. Problem znikł, gdy zaczęłam notować mapami myśli, więcej mapy myśli ułatwiły mi rozumienie na bieżąco. Nie muszę pisać zbędnych słów. Przejrzenie notatek i powtórzenie wykładu zajmuje mi, co najwyżej kilka minut. Nie muszę czytać i odtwarzać sensu z niepełnych zdań. Sens z mapy kłuje w oczy. Powtarzając przenoszę wzrok z gałęzi na gałąź i wszystko sobie przypominam.
Zdarza się, że muszę szybko zrozumieć zawiłą sprawę. Tak było ze sterowaniem przepływem produkcji. Nie dość, że musiałem w tydzień zrozumieć, o co chodzi, przeczytać właściwe lektury, zapoznać się z oprogramowaniem, ale jeszcze mieć uwagi. Gdyby nie umiejętność oddawania na mapach myśli istoty rzeczy nie przebiłbym się przez te prace. Piszę to, z pełną świadomością, znając inne techniki graficznej reprezentacji wiedzy z obszaru IT, paradygmaty obiektowe itd.
Bywam na różnych spotkaniach, seminariach tam, gdzie pracuję, na uczelniach i w miejscach publicznych. Któregoś razu obok mnie usiadła młoda kobieta i położyła przed sobą poziomo kartki A4. Coś mnie tknęło. Po chwili okazało się, że przeczucie było trafne, zaczęła notować techniką map myśli. Ostatnio, w poprzednich latach to się nie zdarzało, spotkałem kilka takich profesjonalistek i odniosłem wrażenie, że są w jakiś sposób podobne do siebie. Wyglądały na mądre, wykształcone, z dobrego domu i z charakterem. Map nauczyły się, bo chciały.